Moje Muzeum Pocztówek 36 Codzienność PRL

Uzupełnienie tematu o brakach towarów w PRL i garść moich osobistych doświadczeń z tego okresu:

1.Kolejka przed sklepem mięsnym.Międzychód 1987 r.

2.Kolejka po papierosy.Lublin 1981 r.

Pocztówki te przypominają mi jak w 1975 roku stałem kilkanaście godzin ,w tym całą noc ,przed warszawską,,Emilią”za upatrzonym segmentem by po otwarciu sklepu usłyszeć ,że nie ma go w otrzymanej przez sklep dostawie, mimo wczorajszej zapowiedzi ,że  na pewno będzie. Na otarcie łez poinformowano mnie, że taki segment otrzymał sklep w Raszynie. Natychmiast tam pojechałem i udało się go kupić!

IMP KolejkaIMP Lublin

3.List miejscowy z Łodzi z 16.07.1981 r. m.in o tym jak  wtedy kupowało się różne deficytowe artykuły.

IMP list

4.Osobiste  doświadczenia dotyczą dzieciństwa:Pochodzę z rodziny rolniczej.Mimo , że Tata  miał 1,12 ha a Dziadzio -F. Dorota 9 ha /było to wspólne gospodarstwo/to Władza ,,Ludowa”uważała nas za kułaków.Miejscowe władze za wszelką cenę starały się nas rozkułaczyć i m.in. zmusić do wstąpienia do Spółdzielni Produkcyjnej.

Trzy najbardziej zapamiętane zdarzenia:

a/Termin obowiązkowych dostaw zboża był wyznaczany na środek żniw .Trzeba było/mimo idealnej pogody!/ przerwać żniwa, wymłócić świeżo zebrane zboże i odstawić je w ramach obowiązkowych dostaw do magazynu G.S.

b/Gdy zdarzyło się nam nie zapłacić w terminie raty podatku,to za karę zajęto wszystkie dojne krowy i zaprowadzono je do Gminy w Majdanie Górnym/odległość >6 km!/.Rodzice musieli pożyczyć pieniądze by wykupić krowy-żywicielki!

c/Pewnego późnego ,zimowego wieczoru,do naszego domu dotarł pijany sołtys Bury i przyprowadził znajdującego się w podobnym stanie jakiegoś gościa z Tomaszowa Lubelskiego/odległość 13 km/ i zażądał by Tata zaprzągł konie i odwiózł tego gościa. Nie pomogły prośby by ze względu na: późną porę , zimno i ciemności odłożyć ten wyjazd do rana/Rodzice proponowali nawet przenocowanie tego gościa/.Gdy oni nadal obstawali przy swoim do akcji wkroczył mój 16-to letni brat Marian. Wykrzyczał , że Tata nigdzie nie pojedzie i żeby się wynieśli. Na takie postawienie  sprawy,obaj intruzi podwinęli ogon i odgrażając się ,opuścili nasz dom. Ale Dzięki Bogu nie zrealizowali pogróżek.

Jak bardzo bogatsi gospodarze nienawidzili za podobne działania Władzy ,,Ludowej”niech świadczy następujące zapamiętane przeze mnie powiedzenie z tego okresu:,,Za Hitlera było lepiej”! Te i inne doświadczenia z dzieciństwa /m.in.więzienie mojego Wujka -P.Doroty i innych gospodarzy/za pomoc partyzantom na zawsze ukształtowały mój stosunek do Władzy,,Ludowej”/Urzędów, U.B.,Milicji ,PZPR…/.Mimo dwukrotnej namowy nigdy nie wstąpiłem do PZPR. Wiele razy doświadczyłem bycia człowiekiem II kategorii, bez parasola ochronnego i wielu wymiernych materialnych korzyści jakie dawało przynależenie do PZPR/podoba mi się interpretacja tego skrótu przez Leszka Moczulskiego:,,Płatni Zdrajcy, Pachołki Rosji ” !/. Ale dzięki niezłomnej postawie dziś śmiało mogę spojrzeć w lustro.

W następnym Wpisie będzie o pocztówkach świątecznych z lat 1960-ych, na Boże Narodzenie.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Moje Muzeum Pocztówek 36 Codzienność PRL

    1. Gratuluję ,,Rubina” .Pamiętam ten kolorowy telewizor , bo mój brat też był szczęśliwym
      posiadaczem takiego telewizora.Ach te kolory!A jak dobrze pamiętam ,,stacz”to osoba którą odpłatnie wynajmowało się by stał
      w kolejce

      Polubienie

  1. Prawdziwe kolejki to były dopiero w stanie wojennym. Milicjant widzi człowieka z kawałkiem kiełbasy i pyta:”gdzie pan to kupił?” . „Tam za rogiem!”. „A kolejka długa?”. „Tak na dwa magazynki!”. Sławomir

    Polubienie

  2. To chyba dobrze,że Polacy żartowali i w trudnych czasach.Żartów z tego okresu nie pamiętam ,ale utkwiło mi w pamięci pewne tragikomiczne zdarzenie z okresu pustych półek:Byłem wtedy kierownikiem działu w którym pracowało bodajże 10 osób.Na parterze biurowca mieścił się bufet.Pewnego razu lotem błyskawicy obiegła biurowiec wiadomość,że do bufetu przywieziono słodycze itp.Podlegli mi pracownicy śladem innych,nie pytając o zgodę, pobiegli do bufetu .Zostałem sam by odbierać telefony i pilnować działu.Po pewnym czasie zaczęli triumfalnie powracać z zakupionymi artykułami.Byłem wściekły,że ominęła mnie okazja ,dlatego bo byłem kierownikiem.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s